Wtorek, 26 stycznia 2021. Imieniny Lutosława, Normy, Pauliny

Trener Wyszyński: Trochę zagraliśmy w kratkę

2020-12-16 09:00:00 (ost. akt: 2020-12-16 09:42:23)

Autor zdjęcia: Czarni Olecko/Fotografia Jankowski

Czarni Olecko w pierwszej rundzie ligi okręgowej grali ze zmiennym powodzeniem, wywalczyli 21 punktów i zajęli w tabeli 8. miejsce. Grę swojej drużyny podsumowuje trener Adam Wyszyński.

— Czy 8. miejsce Czarnych po rundzie jesiennej jest dla Pana satysfakcjonujące czy może liczył Pan na lepszą lokatę?

— W pewnym sensie myślę, że osiągnęliśmy wynik na miarę naszych aktualnych możliwości. Można było oczywiście ugrać troszeczkę więcej, ale równie dobrze mniej, bo generalnie runda w naszym wykonaniu była taka w kratkę. Początek, może trzy pierwsze mecze napawały optymizmem, że w tym sezonie będzie dużo lepiej niż w poprzednim. Skład osobowy w zespole zbytnio się nie zmienił, choć kilku zawodników odeszło, ale rotacja jest każdego roku, lecz tym razem nie było za dużych zmian w składzie. Na pewno w meczach u siebie nasza zdobycz punktowa jest znacznie wyższa, niż na wyjeździe (17 do 4 – przyp. red) i sporo zespołów tak ma. Natomiast w naszym przypadku bardzo dużo traciliśmy na jakości w meczach wyjazdowych. I tu nasz dorobek punktowy jest bardzo mizerny. Gdybyśmy trochę więcej na tych wyjazdach ugrali, to i punktowo, i w tabeli bylibyśmy wyżej. Niestety graliśmy bardzo nierówno w tej rundzie, choć mimo wszystko było lepiej, niż w poprzednim sezonie, ale mogło być zdecydowanie lepiej. W naszej lidze dominują cztery czołowe zespoły: DKS, Orlęta, Rominta i Śniardwy. Ich miejsca w tabeli w pewnym stopniu nie kłamią. Uważam, że to są dobre zespoły i ich jakość piłkarska jest znaczna. Występują w nich zawodnicy, którzy grali w trochę wyższych ligach.

— Jak Pan ocenia naszą sytuację kadrową i jak ona przełożyła się na grę Czarnych?

— U nas jest jak jest. Gramy swoimi zawodnikami, a niektórzy z nich grali nawet w niższym poziomie rozgrywek, co trzeba też wziąć pod uwagę. Dysponujemy dosyć szeroką kadrą, która niestety nie jest do końca wyrównana. Mam około 25 piłkarzy, ale nie prezentują podobnych umiejętności. Bardzo duży wpływ na nasze wyniki miało też to, że w niektórych meczach czasami nie miałem do dyspozycji trzech, czterech, a nawet pięciu podstawowych zawodników, z różnych przyczyn – czy to zawodowych, czy też osobistych. To też miało bardzo duży wpływ na naszą zdobycz punktową, bo właśnie na początku jesieni graliśmy w pełnym składzie i ta jakość w tych meczach była widoczna. Później pojawiły się kartki, kontuzje i to spowodowało, że w kilku meczach było naprawdę ciężko, a już końcówka rundy, cztery ostatnie mecze, mówiąc kolokwialnie - były lepieniem składu. Dlatego ona tak niedobrze wyglądała. Jednak postawiony przed nami cel w pewnym sensie osiągnęliśmy. Mieliśmy rundę zakończyć na 6. miejscu i to się udało. Po 15 kolejkach nie dość, że zajmowaliśmy dobrą pozycję, to jeszcze odskoczyliśmy od dołu tabeli. Sytuacja zmieniła się po rozegraniu awansem dwóch meczów z rundy wiosennej i zaległego meczu z Żaglem Piecki. Na pewno zaliczyliśmy wpadkę i przegraliśmy w Pieckach. Dużą niespodzianką in minus była też porażka w Górowie Iławeckim, bo wiadomo – w tzw. międzyczasie przegraliśmy z liderem i wiceliderem, co było jakby wkalkulowane, ale tu trzeba powiedzieć jasno, że zarówno w Pieckach, jak i w Górowie tych meczów nie powinniśmy przegrać, a jednak przegraliśmy.

— Ósme miejsce nie jest takie złe, ale w tabeli jest bardzo ciasno, bo od strefy spadkowej Czarnych dzielą zaledwie 3 do 5 punktów.

— Tabela ewidentnie pokazuje, że w tym roku liga jest wyrównana i każdy z każdym może wygrać lub przegrać, i właśnie po tych dwóch meczach „wiosennych” ten dół tabeli do nas doskoczył, bo rywale punktowali, a nasz dorobek w czterech meczach był fatalny, bo nie zdobyliśmy punktów i w bramkach było 0:9. To świadczy o naszej niemocy w tym momencie, ale z różnych przyczyn graliśmy w poszczególnych meczach bardzo mocno osłabieni. Jedynie w Reszlu do 70. min graliśmy bardzo dobre zawody, gdy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną otrzymał Maciek Kosiński. Wtedy rywal nas przycisnął i w końcówce strzelił dwie bramki.

— Czarni przyzwyczaili nas, że w poprzednich sezonach przeważnie tracili bardzo mało bramek. Tym razem stracili ich aż 35, a zdobyli o 5 mniej. Jak Pan to wytłumaczy?

— Ne ma co ukrywać, że faktycznie bardzo dużo tych bramek straciliśmy, jak na 17 kolejek. Co gorsza te bramki stracone przez nas w sporym stopniu były wręcz kuriozalne. Błędy, jakie nam się przydarzają w formacji obrony, ale nie tylko, były na poziomie już nie ligi okręgowej, nawet nie na poziomie lig młodzieżowych, ale wręcz rozgrywek dziecięcych i co gorsza nasze błędy były powielane wielokrotnie. Przyczyny upatruję w tym, że niestety w formacji obrony nie ma konkurencji i nawet zawodnik, który „zawalił” jedną czy drugą bramkę, gra w kolejnym meczu. Dzieje się tak dlatego, że nie ma kto go zastąpić, a nie dlatego, że dostaje zielone światło i ma dalej powielać błędy. Gra, bo w danym momencie nie jestem w stanie zastąpić go innym zawodnikiem i tu tkwi spory problem.

— Wydaje się, że przynajmniej nie miał Pan problemu z bramkarzami?

— Na tej pozycji zarówno Andrzej Miliszewski do momentu kontuzji, a później - myślę, że ku uciesze wszystkich kibiców - Filip Bożewicz stanął na wysokości zadania. Pracowaliśmy sporo na specjalistycznych zajęciach bramkarskich i to dało jednemu i drugiemu dosyć dużo, przede wszystkim dużo pewności siebie i naprawdę w meczach mistrzowskich prezentowali się bardzo dobrze. Śmiem twierdzić, że jeśli chodzi o obsadę bramkarzy, to nie wiem czy nie mam najlepszej w naszej lidze.

— Czarni jesienią wygrali 6 meczów, 8 przegrali i 3 zremisowali. Którego z nich nie powinni przegrać?

— Spotkanie, w którym mieliśmy wszystko w swoich nogach i rękach, to mecz wyjazdowy w Jezioranach. Prowadziliśmy 2:1 i chyba w 65. min, gdy tylko wszedłem na boisko, otrzymałem piłkę w pole karne i zgubiłem obrońcę, który mnie sfaulował. Sędzia podyktował rzut karny. To była bardzo istotna sytuacja, bo mogliśmy podwyższyć prowadzenie na 3:1, ale niestety Ariel Tusznio trafił w poprzeczkę i nie zdobyliśmy bramki. Nadal prowadziliśmy, ale daliśmy rywalom ogromnego, pozytywnego „kopa”. Uwierzyli, że jeszcze mogą odwrócić losy meczu. I tak się stało, bo ostatecznie przegraliśmy 2:4. Nasza mentalność niestety dała w tym meczu znać o sobie i po niewykorzystaniu karnego już widziałem po zespole, że coś się złego zaczęło się dziać. Podobnym był mecz wyjazdowy do Barcian, gdzie bramkę straciliśmy w 90. min, a był to mecz, którego nie mogliśmy przegrać, a jednak przegraliśmy.

— Która wygrana sprawiła Panu największą radość?
— Myślę, że był to mecz z Omulewem, gdy z kolei my w chyba w 91. min objęliśmy prowadzenie. Chcę tutaj o tym spotkaniu powiedzieć jedno - może nam nie szło, mecz był momentami wyrównany, a nawet momentami Omulew miał przewagę, ale był to jeden z tych nielicznych meczów, gdzie konsekwentnie dążyliśmy do tego, aby go wygrać. Chwała chłopakom, że walczyli do końca i to było ich nagrodą, bo zapowiadało się na bezbramkowy remis, a wygraliśmy 1:0. Jednak wydaje mi się, że meczem, który był szczególnie widowiskowy, był mecz z Mikołajkami, bo już w 5. min przegrywaliśmy 0:2, po czym podnieśliśmy się i wygraliśmy 5:2. Pokazaliśmy charakter, co było naprawdę bardzo budujące.

— Kiedy drużyna rozpocznie przygotowania do rundy wiosennej?
— Teraz piłkarze ćwiczą indywidualnie, a 25 stycznia zaczynamy przygotowania do rundy rewanżowej. Już ustaliłem sparingpartnerów i bardzo chciałbym, ale nie wiem na ile będzie to możliwe, dokooptować przynajmniej po jednym wartościowym zawodniku do danej formacji, oczywiście oprócz obsady bramki. W tym momencie nie jestem w stanie powiedzieć czy mi się to uda, ale podniosłoby to rywalizację w zespole.

— Dziękuję za rozmowę.

ZM




Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (7) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Piłka nożna #3021587 | 10.10.*.* 17 gru 2020 09:44

    Widzicie, ma brzęczek milionerów, zawodowców - i co? Czasem aż żal oglądać. A tu w Olecku chłopaki amatorzy, ale serce na boisku, akcje że raz bić brawo, a raz pośmiać się, ale są emocje, autentyk.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Abc #3021536 | 37.248.*.* 17 gru 2020 08:25

    Z takiej drużyny to i Brzęczek by więcej nie wyciągnął:)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. fan klubu #3021438 | 10.10.*.* 16 gru 2020 21:16

    Coś koleś dokładasz do tej drużyny? Bo jak nie, to ruki po szwam i mołczat', durak

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Xyz #3021288 | 37.248.*.* 16 gru 2020 15:02

    Zlikwidować drużynę. Szkoda kasy.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. olecczanin #3021278 | 10.10.*.* 16 gru 2020 14:28

      Brawo panieAdamie, za to przede wszystkim, że panu się chce, szacunek.

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      Zagraj w GRY.wm.pl

      • Goodgame Empire
      • Goodgame Big Farm
      • Goodgame Poker
      • Shadow Kings - The Dark Ages