Czwartek, 2 lipca 2020. Imieniny Kariny, Serafiny, Urbana

Podziel się:

Podziel się:

Moskwa-Ułan Ude

Przyjechałem do Buriacji po to, by wspomagać działalność polonijną, uczyć języka polskiego, historii i geografii Polski oraz podtrzymywać wśród miejscowych Polaków poczucie tożsamości z ojczyzną przodków.

Sobota, 30 sierpnia 2014 r.
W tej chwili jest godzina 21.37 i jestem w Moskwie. Czekam na samolot do Ułan Ude. Syberia zbliża się wielkimi krokami. W Moskwie chaos tzn. na lotnisku. Obsługa bardzo uprzejma i pomocna, ale tłum ludzi, masa, każdy chce zdążyć na swój samolot. Kontrola paszportowa trwała (w moim przypadku) bardzo szybko. Dostałem pieczątkę wjazdu do Rosji na podstawie wizy pracowniczej. Ale z głównym bagażem jest problem, oby doleciał na Syberię. W Warszawie nadano moją dużą torbę bezpośrednio do Ułan Ude, chociaż tak nie powinno było być. Zawsze wszystko sprawdzam, więc od razu poszedłem do odpowiednich służb i zapytałem co z moją torbą, bo powinienem ją odebrać w Moskwie i w terminalu krajowym nadać do Ułan Ude. I rzeczywiście była! Miałem rację. Uff! Ale w jakim stanie! Naklejki się z niej odklejają. Jak nadałem bagaż ponownie, to ledwie się trzymały. Żeby tylko się nie zagubiły po drodze i bagaż doleciał.

Bo w przeciwnym razie trzeba będzie go szukać w Moskwie (za kilka dni). Ale tu sauna, brak klimatyzacji, pot spływa ze mnie strumieniami, wszystkie ławki zajęte, nie ma gdzie usiąść. W pierwszym zetknięciu z nową rosyjską rzeczywistością nie odczułem wrogości do mnie, jako do Polaka. Oby tak było dalej! Rosja. Mój świat. Mój język. Moje przeznaczenie.
Mam ze sobą 1300 Euro, 23 000 rubli i kartę kredytową.

Niedziela, 31 sierpnia 2014 r.
Samolot z Moskwy do Ułan Ude miał wystartować o godz. 23.55, ale wyleciał z godzinnym opóźnieniem. Lot trwał sześć godzin. W związku ze zmianą czasu (+ 7 godzin do przodu względem Polski) do stolicy Buriacji przylecieliśmy o godz. 11.30. Przez okno podziwiałem piękne syberyjskie rzeki, tajgę i majestatyczne Jezioro Bajkał. Znam te tereny, Ułan Ude także, więc jest to dla mnie niejako przypomnienie tych wspaniałych miejsc. Po przylocie okazało się, że temperatura powietrza na zewnątrz nie była zbyt wysoka, chociaż intensywnie świeciło słońce, było 10ºC. Mój bagaż, na szczęście doleciał. Na lotnisku (prowincjonalnym, typowym dla terenów mało zaludnionych) powitały mnie dwie panie, Jelena i Natalia z Autonomii Polaków w Ułan Ude „Nadzieja” i odwiozły samochodem do Domu Polskiego, który znajduje się przy ulicy Gagarina blisko placu Rewolucji. Jest w nim 6 pomieszczeń, w tym pokój dla nauczyciela z Polski, czyli w tym roku szkolnym – mój. W domu jest czysto i schludnie. Mam w pokoju lodówkę z jedzeniem na dzisiaj, biurko, szafki, łóżko i nową pościel. Niestety prezes organizacji polonijnej, pani Maria nie mogła się ze mną spotkać, ponieważ jest poza miastem. Znamy się już od kilku lat. Zresztą pani Maria była dwukrotnie w Olecku. Jestem tutaj po to, by wspomagać działalność polonijną, uczyć języka polskiego, historii i geografii Polski oraz podtrzymywać wśród miejscowych Polaków poczucie tożsamości z ojczyzną przodków. Do Buriacji zostałem skierowany przez Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą w Warszawie i jednocześnie wspomagam realizację programu wychowania patriotycznego „Losy Bliskich na Wschodzie w Edukacji”, w którą są zaangażowane jednostki oświatowe gminy Olecko. Zajęcia rozpoczną się chyba od czwartku.

Poczułem się dzisiaj tak, jak 15 lat temu, kiedy po raz pierwszy pojechałem na Syberię.

Dzisiaj przy placu Rewolucji przeszła procesja prawosławna w intencji rozpoczęcia jutrzejszego nowego roku szkolnego. Wierni szli tak szybko, ze niektórzy musieli biec i biegli.
Jestem zmęczony, muszę iść spać, chociaż jest dopiero godzina 17.
Przed chwilą otworzyłem pocztę, a w niej miły list od Ani z Częstochowy i chyba trafne spostrzeżenia na mój temat, oddające zastaną rzeczywistość ... Widzę, jak poruszasz się sprawnie po moskiewskim lotnisku, jak sprawdzasz godziny odlotów, co z bagażem, do której bramki się udać, podążasz za tablicami..., w końcu jesteś przy właściwym wyjściu i szukasz najpierw strefy wi-fi, potem gniazdka do podłączenia laptopa i miejsca do siedzenia. Tłok. Znajdujesz odpowiednie miejsce, szybko piszesz maile. Lot. Widzę też ten entuzjazm i podekscytowanie, że to już, że Rosja, Syberia i Buriacja ...

Poniedziałek, 1 września 2014 r.
Spałem dobrze, pomimo tego, że lodówka w nocy mnie budziła. Wstałem o godz. 9. czasu miejscowego (w Polsce była wtedy godz. 2. w nocy). Na jutro jestem umówiony z panią dyrektor Gimnazjum nr 14, w którym będę prowadzić popołudniowe zajęcia języka polskiego. Najpierw musimy załatwić wszelkie formalności, typu zameldowanie i wyrobienie jakiegoś dokumentu, żeby później móc wpłacić pieniądze za wysłane mi w czerwcu zaproszenie. Pewnych rzeczy nie da się ominąć. Biurokracja jest w każdym kraju.
Wydałem już pierwsze pieniądze. Zrobiłem zakupy – 2 banany (23,60), 4 pomidory (27,37), 10 jajek (43,80), masło (75,90), dżem (66,50), pierogi z mięsem (74,50), chleb (20,20), lepioszka (19,60), kawałek żółtego sera (49,50) i zapłaciłem 400 rubli (34 zł). Dużo!
Wieczorem spotkałem się z panią Marią, prezesem organizacji, która dzisiaj wróciła znad Bajkału.
O moim przybyciu do Ułan Ude poinformowałem już ORPEG w Warszawie i Konsulat RP w Irkucku – taki miałem obowiązek. Nie robiłem jeszcze zdjęć. Jutro wykonam pierwsze.

Dzisiaj 1 wrzesień – rozpoczęcie nowego roku szkolnego. Po raz pierwszy od dawna nie mogłem uczestniczyć w tym tak pięknym wydarzeniu, ani w Judzikach (z przyczyn oczywistych), ani w gimnazjum, ani w Domu Polskim, gdzie zajęcia rozpoczną się prawdopodobnie dopiero w październiku (teraz będę się zajmować sprawami polonijnymi). Na szczęście miałem okazję skierować telefonicznie kilka zdań do uczniów w Judzikach, gdzie miała miejsce gminna inauguracja roku szkolnego 2014/2015. To ulżyło mojej duszy.
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: AM oraz opublikowany na portalu Kresy: Moskwa-Ułan Ude
Oceń artykuł:

5.00

(8)