Poniedziałek, 18 stycznia 2021. Imieniny Beatrycze, Małgorzaty, Piotra

Podziel się:

Podziel się:

Walka z wiatrakami

Ponad 70 stowarzyszeń i organizacji z całego kraju wysłało do premiera Donalda Tuska list ws. budowy farm wiatrowych. Jego autorzy domagają się m.in. prawnego uregulowania kwestii związanych z lokowaniem farm.

Inicjator pisma Zbigniew Sienkiewicz z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pozytywna Energia zdecydował się na ponowny apel do szefa rządu, ponieważ "ktoś kiedyś musi wreszcie zrozumieć, że wiele osób w kraju nie chce mieszkać na farmach wiatrowych", że zagrażają one zdrowiu. "Domagamy się uregulowań prawnych dla elektrowni wiatrowych, które mają lub będą miały bezpośredni wpływ na warunki życia kilku milionów Polaków. Żądamy badań i ustalenia bezpiecznej odległości turbin wiatrowych od miejsc zamieszkania ludzi i chronionych obszarów przyrodniczych. Apelujemy do Rządu Rzeczypospolitej, aby po raz pierwszy podszedł poważnie do kwestii rozwoju odnawialnej energii w naszym kraju" - napisali autorzy listu do premiera. Podobne pismo ws. farm wiatrowych organizacje i stowarzyszenia z całego kraju napisały przed rokiem. Do dziś społecznicy nie otrzymali na nie odpowiedzi. "Głos społeczny w tych kwestiach jest przez nikogo niesłyszany. To przykre. Ale my się nie zniechęcamy, tylko piszemy znowu" - wyjaśnił Sienkiewicz. Pod wysłanym do premiera apelem ws. farm wiatrowych podpisały się organizacje i stowarzyszenia m.in. z Warmii i Mazur, Śląska, Podlasia, Wielkopolski. Odległości farm wiatrowych od domów nie regulują obecnie żadne przepisy, w związku, z czym zdarza się, że wiatraki stoją 300-400 metrów od domów (np. w woj. warmińsko-mazurskim w okolicach Gołdapi). Stowarzyszenia i organizacje, które podpisały się pod listem do premiera zwracają także uwagę na to, że od lat brakuje przepisów dotyczących kontroli nad istniejącymi już farmami. "Nie zapewniono dotychczas żadnego systemu kontroli nad planowaniem, budową ani dozoru technicznego nad eksploatacją tych gigantycznych instalacji" Autorzy podkreślili, że taki stan rzeczy skutkuje protestami przeciwników wiatraków w całym kraju. W liście do premiera podniesiono także kwestie otrzymywania przez stawiających wiatraki "publicznych dopłat na poziomie daleko przekraczającym normy europejskie". "Żądamy wyjaśnienia opinii publicznej znikomej efektywności energetycznej zbudowanych za kilkanaście miliardów złotych instalacji wiatrowych. Oczekujemy opracowania rzetelnego bilansu ekologicznego farm wiatrowych" - napisano. Autorzy pisma zauważyli także, że turbiny są ustawiane we wsiach, gdzie od lat panuje "strukturalne i ukryte bezrobocie", a - jak zauważono - farmy wiatrowe nie dają nowych miejsc pracy. Gminy próbują ograniczyć odległość pomiędzy zabudowaniami a wiatrakami najczęściej w przedziale 1500-2000 metrów. W Gminie Jeleniewo podjęto taką uchwałę została ona jednak zaskarżona przez jedną z firm zajmujących się energią wiatrową. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku pod koniec lutego uznał uchwałę za nieważną. Według zastępcy wójta Gminy Jeleniewo Marka Waszkiewicza , uchwała podjęta przez radnych była wówczas potrzebna społecznie, by pokazać że radni solidaryzują się z mieszkańcami przeciwnymi stawiania farm wiatrowych zbyt blisko domów. Konrad Ponganis ze Stowarzyszenia Seina 1, uważa, iż najlepiej będzie, gdy w ustawie będzie określona, jaka odległość wiatraków od domów ma obowiązywać w całym kraju. Wtedy gminy nie musiałyby podejmować uchwał, które nie są zgodne z prawem. Według prawnika wojewody Podlaskiego, aby przepisy obowiązywały, gminy muszą je zawrzeć w planach zagospodarowania przestrzennego.
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Ronald Sebastian Studnicki
Oceń artykuł:

(0)