Podziel się:

Jak zarobić na odpadach do recyklingu

Na segregacji i uzdatnianiu odpadów w Polsce można zarobić. Przedsiębiorcy narzekają jednak na niedociągnięcia systemu, wynikające z braku odpowiednich nakładów finansowych i słabej świadomości ekologicznej w społeczeństwie. Liczą na to, że biznes rozkręci się na dobre w związku z nowymi obowiązkami zbiórki i recyklingu.

Biznes związany z recyklingiem polega na: zbiórce odpadów, ich segregacji, uzdatnianiu, a następnie sprzedaży do hut szkła, aluminium bądź do papierni. W potocznym rozumieniu zbieraniem i segregowaniem odpadów (m.in. metali czy butelek, szkła) zajmują się ludzie funkcjonujący na marginesie życia społecznego. Tymczasem możliwość zrobienia interesu w branży odpadów odkryli też przedsiębiorcy. Recykling to biznes jak każdy inny. Rządzi się takimi prawami jak rynek surowców. Firmy działające w tym biznesie muszą zarabiać.

W tym biznesie warunki dyktują końcowi odbiorcy surowców. Huty i papiernie mają określone wymagania dotyczące ilości, jakości i ceny skupowanych surowców .
Wyselekcjonowane śmieci trafią do przetwórców dzięki "pośrednikom", którzy zbierają, sortują i uzdatniają odpady, czyli takim firmom, jak międzynarodowe Stena, Sita, Remondis, Alba czy krajowe: BYŚ, AG-Complex, MPO, Krynicki Recykling itp. Rodzaj i zakres ich działalności są jednak mocno zróżnicowane.
Zagraniczne firmy to często olbrzymie koncerny, dla których usługi związane z zagospodarowaniem odpadów stanowią tylko część działalności. Na przykład Sita jest częścią międzynarodowej grupy Suez, która oprócz ochrony środowiska, zajmuje się też energetyką. Międzynarodowe koncerny mają siłą rzeczy większe możliwości finansowe i inwestycyjne niż lokalne podmioty. Często oferują też większy zakres usług, np. recykling odpadów tzw. niebezpiecznych. Wiele firm, poza zbiórką i transportem odpadów, zajmuje się także utrzymaniem zieleni czy utrzymaniem placów i ulic zimą.

Poza tym, polskie firmy, państwowe i prywatne, działają zazwyczaj lokalnie, w jednym mieście lub regionie. Zakres koncernów Remondis czy Sita obejmuje całą Polskę. Dlatego też obroty krajowych przedsiębiorstw z branży recyklingu wynoszą od kilku do kilkunastu milionów złotych rocznie, zaś firm z kapitałem zagranicznym od kilkudziesięciu do nawet kilkuset milionów złotych. Dla przykładu, przychody Steny w roku finansowym 2007/2008, który rozpoczyna się we wrześniu, wyniosły 712 mln zł.
Według specjalistów, największym "segmentem" recyklingu jest rynek odpadów opakowaniowych. Zakładając, że rocznie zbiera się w Polsce 1 mln ton papieru, oraz że papiernie skupują go po około 200-300 zł za tonę, to można oszacować jego wartość na 200 do 300 mln zł.

Zużycie makulatury przez przemysł papierniczy w Polsce w ostatnich latach, z uwagi na brak nowych linii produkcyjnych, niewiele się zmieniało. Rośnie natomiast odzysk, przy czym nadwyżki kierowane są na eksport, głównie do papierni niemieckich . Największa inwestycja, która powstaje w Mondi Świecie, spowoduje wzrost zapotrzebowania na makulaturę opakowaniową w latach 2009-2013 r. o około 500 tys. ton w stosunku do potrzeb tego zakładu z 2007 roku .

Dodatkowo, budowę nowej maszyny papierniczej w Niemczech planuje firma Progroup. Jej wydajność wyniesie 750 tys. ton na rok. Papier ten produkowany będzie w 100 procentach z makulatury.
Znacznie trudniej i drożej niż papier zbiera się szkło. Za to sprzedać można każdą jego ilość, pod warunkiem że będzie odpowiednio przygotowane. - Nie ma żadnych problemów ze sprzedażą szkła do hut.

Jeśli założymy, że zbiórka szkła w Polsce wynosi obecnie 300 tys. ton rocznie, a cena, jaką huta płaci za tonę tego surowca, wynosi, uśredniając, 200 zł, to wartość całego rynku można oszacować na 60 mln zł. Jak zaznaczają krajowi gracze, cena za tonę szkła w hutach jest jednak zróżnicowana i zależy od jakości i koloru szkła (białe jest najdroższe).
Popularną gałęzią recyklingu tworzyw sztucznych jest tzw. PET. Jest to skrót nazwy tworzywa sztucznego, którego pełna nazwa brzmi politereftalan etylenu. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych stosowano go do produkcji folii. Od połowy lat 70. PET jest wykorzystywany do wytwarzania opakowań, głównie butelek do napojów. Z PET "odzyskuje" się m.in. płyty i folie.
Obecnie rynek PET można szacować na około 60 mln zł. Ceny zaś ustabilizowały się na poziomie 800-1200 zł za tonę PET w zależności od koloru. Najdroższy jest PET bezbarwny, dalej niebieski, zielony i mieszany.
Recyklingiem butelek PET zajmują się takie firmy, takie jak Polowat, która docelowo w zakładach w Bielsku-Białej i Łęczycy może przerabiać rocznie 32 tys. ton butelek, oraz Elana PET (z przerobem rocznym 8 tys. ton), należąca do Elany, w której udziały ma znany inwestor giełdowy Roman Karkosik.

Biznesem mniej dochodowym od przetwarzania opakowań jest recykling sprzętu elektronicznego. Zarabiają na nim tzw. recyklerzy, czyli zakłady, które przetwarzają rocznie kilkanaście tysięcy ton sprzętu elektronicznego. Do największych należą: Stena i Remondis. - Na naszym rynku działa też kilka mniejszych, ale dobrych polskich firm, takich jak Thornmann Recykling, Synergis czy Mega Serwis Recykling .
Rynek może znacznie wzrosnąć (a za tym zyski recyklerów), jeśli w życie wejdzie nowelizacja ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, nakładająca obowiązek zbiórki 4 kg na mieszkańca, co powinno dać 150 tys. ton w skali kraju .
Zakładając, że przykładowo zebranie 1 kg zużytego sprzętu kosztuje 1 zł, to wartość całego biznesu można oszacować na około 150 mln zł. Około 30 mln zł przypadnie firmom logistycznym, które zajmują się transportem zużytych pralek czy lodówek. To jednak trudno dokładnie oszacować, ponieważ własną logistyką dysponują właśnie recyklerzy. Oni też będą realizować gros potencjalnego zarobku w całej
branży.
Większość tortu zgarną zapewne międzynarodowi potentaci, np. wspomniane Stena i Remondis. Nie bez szans są krajowe firmy. One także skorzystają z potencjału, jaki stworzy obowiązek zbiórki i będą w stanie konkurować z firmami zagranicznymi
Wiele firm potrafi już zarabiać na recyklingu w Polsce, jednak rynek ten dopiero raczkuje. Pod względem segregacji śmieci Polska nie może nawet porównywać się z innymi krajami Unii Europejskiej . Rocznie Polacy produkują około 10 mln ton śmieci, z czego segregują zaledwie 4 proc. Reszta trafia na wysypiska.
Dlatego branżowi gracze przyznają, że na recyklingu w Polsce będzie można zarabiać coraz lepiej, pod warunkiem że społeczeństwo uświadomi sobie korzyści płynące z segregacji odpadów, a używanie osobnych pojemników na śmieci stanie się nawykiem. Składowanie śmieci staje się bowiem droższe niż przetwarzanie. Zamysł jest taki, aby wyższe stawki za wywóz i składowanie śmieci wymuszały na firmach odbierających odpady komunalne od mieszkańców gmin kierowanie śmieci do segregacji i ich recyklingu. Ma to przyczynić się do podwyższenia odsetka przetwarzanych odpadów. Z rozporządzenia ministra środowiska z 14 czerwca 2006 roku wynika, bowiem, że w 2014 r. będziemy musieli osiągnąć 50-proc. poziom recyklingu w aluminium i stali, a 60-proc. w przypadku papieru i szkła.
W praktyce przedsiębiorcy mogą realizować obowiązek zbiórki samodzielnie bądź, na co decydują się częściej, za pomocą tzw. organizacji odzysku. W Polsce jest ich około 40. Niektóre organizacje, takie jak Rekopol czy Elektro-Eco, są organizacjami typu non for profit i nie wykazują zysku przed swoimi akcjonariuszami, którymi są właśnie przedsiębiorcy zobligowani do realizacji odpowiednich poziomów zbiórki.
Nadwyżki przeznaczają zaś na budowę systemu recyklingu w Polsce.
Rekopol, którego akcjonariuszami są m.in. Coca Cola, Danone, Henkel, Owens - Illinois, Unilever czy Stena, buduje krajowy system selektywnej zbiórki poprzez dopłaty dla gminnych systemów (do każdej zebranej przez nie tony odpadów opakowaniowych).
W myśl nowych przepisów to gminy przejmą obowiązek odbioru odpadów także tych do recyklingu, Na przykładzie Olecka, można dostrzec że nie są one przygotowane do segregacji i recyklingu, więc wolą podnosić opłaty i drożej płacić za utylizację śmieci.

Ciekawostka

Na przełomie III i IV wiekun.e. na obszarach obecnej Wielkiej Brytanii, będących pod władaniem Imperium Rzymskiego, miejscowa ludność produkowała nowe szkło ze starego. Taki sposób pozyskiwania szkła dzisiaj bez wątpienia określilibyśmy jako ekologiczny. Owczesne powody recyklingu bezbarwnego szkła były całkowicie odmienne od współczesnych. Szkło było bardzo drogim towarem, który importowano z okolic Nadrenii. Jego marnotrawstwo było zbyt kosztowne.
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Ronald Sebastian Studnicki
Oceń artykuł:

(0)